I jedziesz dalej

// Luty 28th, 2010 // O wszystkim i o niczym

Hej,

Postanowiłem napisać co nieco o problemie, który ostatnimi czasy stał się dla mnie palącym. Przesadzam z pewnymi rzeczami – kofeina i leki przeciwbólowe.

Gdy stężenie błogosławionej kofeiny w mojej krwi spada poniżej 50 mg na 100 ml staje się ospały, zmęczony i zblazowany. Należę do tej grupy ludzi, którzy absolutnie nie potrafią obudzić się bez kawy. Także mój dzień wygląda następująco: rano – kawa do śniadania, później na drugie śniadanie Red Bull lub Burn, a później jeszcze co najmniej dwie kawy, aby sił nie zabrakło.

Tak samo jest z tymi cholernymi lekami przeciwbólowymi. Tak się złożyło, że odziedziczyłem po Matce jakiś gen, odpowiadający za częste migreny. Ona od wielu lat cierpi na straszne bóle głowy. Niestety, ja już w wieku 16 lat, padam czasami półprzytomny na łóżko pod wpływem ogromnego bólu. I co wtedy robię? Ano idę do mojej półeczki z dopalaczami, sięgam po coś od bólu i voila – i jedziesz dalej. Niestety, nie jest to zbyt mądre. Słyszę często czemu ja ciągle łykam jakieś prochy. Radzą mi, żeby zdrzemnąć się, a ból sam odpuści. Niestety nie w moim przypadku. Jakiś czas temu miałem straszną migrenę wieczorem. Wmawiałem sobie, że wytrzymam jeszcze kilka godzin i położę się wcześniej spać. Jak postanowiłem, tak uczyniłem. Jednak o trzeciej nad ranem, obudziłem się z wyrazem, powszechnie uważanym za obelżywy, krzywiąc się pod wpływem potwornego bólu. Głowa bolała mnie tak, jakby ktoś mi wbijał tysiące igieł w mózg. Ledwo dowlekłem się do kuchni po dwie tabletki ibupromu

Tak, wiem że to nie zdrowo. Ale nic na to nie poradzę. Jak boli i tak coś wezmę. Trudno.

Także moje przesłanie jest następujące – pijcie mniej kawy, a leki bierzcie w ostateczności.

Dobranoc

9 Responses to “I jedziesz dalej”

  1. Halski pisze:

    Kawy w ogóle nie piję i jakoś da radę spać po 6 h i żyć jako tako. Kawa działa tylko tymczasowo i nie jest wyjątkowo zdrowa. Mój wspólokator jest uzalezniony od kawy i jak sie budzi to pierwsze co robi to pije kawę, bo inaczej nie funkcjonuje. Nie idźcie tą drogą:)

  2. Dulak pisze:

    Niestety wszystkie znaki na Niebie i Ziemi wskazują, że ta droga jest mi pisana :)

  3. Cedrik pisze:

    Uch. Niedobrze.
    Masz migreny, a wiesz, co zwykle je powoduje? Ogólnie bóle głowy (też je mam co jakiś czas) powoduje podwyższone ciśnienie krwi. Kofeina Ci je podwyższa, a, jak widzę, pijesz jej dużo, dużo za dużo. To źle. Postaraj się ograniczyć, to też uzależnia.
    Ja osobiście po obudzeniu jestem beznadziejnie śpiący i wyglądam/zachowuję się jak Zombie. Ale nie piję kawy. Sam się dobudzam i jest dobrze. Ty też tak potrafisz, tylko o tym nie wiesz, a teraz jeszcze, jak się nauczyłeś pić kofeinę, to jest trudniej. Bardzo trudno.
    Z lekami jest jeszcze ciekawiej, bo – czym więcej bierzesz (działają), tym później więcej Cię boli i musisz brać. To takie zamknięte koło. Radzę przerwać.
    Ja oczywiście też biorę, jak mnie boli głowa… ale nie zawsze. Idę spać. Nie zawsze pomaga, czasem boli przez dwa dni i to nie jest fajne. Wybitnie nie jest. Ale nie można cały czas brać leków, spróbuj pić herbatę, ja często pijam Earl Greya i myślę, że ta częstotliwość mi pomaga.
    Tak, czy siak, słuchaj, ogranicz. Serducho nie wytrzyma tak długo i tak wiele.

  4. Dulak pisze:

    Wiem, że jest coś takiego, że jak się bierze dużo przeciwbólowców, to z czasem organizm się do nich jakoś przyzwyczaja i przestają działać.

  5. Markush pisze:

    Kawy ja akurat nie pijam, bo mnie bardziej usypia niż pobudza, już bardziej herbata od której jetem uzalezniony. A bóle głowy mam bardzo często i także lecę po jakiś ibum, czy inne prochy. Jednak ja to już chyba przedawkowałem, bo już na ból głowy nie pomaga nic, mimo to łykam to cały czas.
    BTW, podobno kawa na kokakoli daje takiego kopa, że możesz ze dwa dni nie spać, kierowcy tirów to piją podobno.

  6. Bratek pisze:

    Z takimi problemami jeszcze nie miałem do czynienia i nie chcę mieć. Kawy nie piję, jest nie zdrowa. Leków też nie biorę bo przeważnie nic mnie nie boli. Jedynie co piję to tylko herbatę.

  7. Burczyn pisze:

    Kawa. Nawet nie tykam. I nie dlatego, że jest niezdrowa, tylko zwyczajnie mi nie smakuje. Ot co. :) A dopalacze w postaci Burn lub Red Bulla nawet nie tykam, czasem może łyknę Tigera, gdy powiedzmy jestem po jakimś ciężkim meczu. ^^ A prochy? Zażartuję tak sobie tak, że jesteś takim polskim House’em. :)) Ogólnie – rzuć to w pizdu, dasz rade bez tego, a i twój organizm powinien odwyknąć.
    Aha, tak na marginesie – z tą domeną pogadamy za jakiś czas, odpiszę ci emaila. Teraz nie mam za bardzo czasu na dyskusje.

  8. Andrzej pisze:

    W skrócie:
    1) Mam przyjaciela, też 18 lat, który ostatnie 2-3 lata spędził pijąc kawę zamiast śniadania i różne tigery zamiast przekąsek w pracy (ma etat po godzinach szkoły w tygodniu) – kończy się to tym, że ma wrzody, podejrzenie skrajnie zniszczonej wątroby i ciągłe problemy zdrowotne.
    2) Mnie kiedyś głowa bolała 36 dni ciurkiem. Na początku brałem jakieś najsilnbiejsze superextreme proszki, ale to dawało tylko stępienie bólu. Wysyp gówno do kibla i spuść. Wytrzymaj jak facet, i tyle :)

  9. Fioletowa pisze:

    A niektórzy twierdzą, że dr House jest wyjątkowy w tym wzgledzie
    Niestety w dzisiejszych czasach tempo życia wymaga wspomagania
    kofeina to pikuś
    Ja mam tak wielki kubek na poranna kawę , że ledwie mogę go utrzymać w ręcę
    Na szczęscie leki przeciwbólowe biorę raz na ruski rok
    Mój mężczyzna ciągle tylko zapisuje, żeby mi je kupić, bo sam mi je wyłykuje
    A ja przez półtora roku zjadłam 2 tabletki i to po połówce

Leave a Reply