Recenzja – Dragon Age: Origins

// Luty 3rd, 2010 // Gry

Największy i najbardziej wyhype’owany cRPG 2009 roku. Produkcja reklamowana mianem mrocznej opowieści fantasy. Czy to prawda? Nie do końca mógłbym się zgodzić, ale jest w tym ziarno prawdy. Na dodatek twórcy zapowiadali Dragon Age, jako duchowego spadkobiercę legendarnego już Baldur’s Gate. Czy podołali temu zadaniu? Dzisiaj spróbuję odpowiedzieć na to pytanie.

Opisując Dragon Age: Początek należy na samym wstępie zaznaczyć, że sedno rozgrywki stanowi fabuła. Moralne rozterki i częste wybory w grze z godziny na godzinę coraz bardziej przykuwają do monitora. Z godziny na godzinę akcja nabiera tępa.

Zaczynając naszą przygodę z Dragon Age musimy ustalić pochodzenie naszego dzielnego wojaka. Do wyboru jest aż sześć początkowych ścieżek fabularnych. Możemy rozpocząć rozgrywkę jako człowiek, elf lub krasnolud, a dla każdej z ras zostały przewidziane trzy origins story. Kolejno możemy się wcielić w człowieka szlachcica; leśnego elfa bądź elfa z miejskiego getta; krasnoluda z kasty szlacheckiej lub chłopskiej. Jako ostatnią z początkowych przygód możemy obrać drogę poznania arkanów magicznych, która niedostępna jest dla krasnoludów. Bez względu na wybraną przez nas rasę na początku czeka nas około 3 godzinna opowieść o pochodzeniu naszej postaci. Gdy ją ukończymy, niezależnie od podjętej przez nas decyzji, ścieżka fabularna zlewa się w jeden nurt. Na dobre rozpoczynamy podbój Fereldenu.

Tak jak to zwykle w grach fabularnych bywa, jakkolwiek by się nie waliło i paliło, to na nasze barki spada uratowanie świata. W Dragon Age wcielamy się w Szarego Strażnika – wojownika przeznaczonego do walki z pomiotami. Ale zaraz? Zapytacie pewnie co to są pomioty? Owe kreatury to nasi główni wrogowie. Przez setki lat siedzieli sobie głęboko pod ziemią na Głębokich ścieżkach, aż tu nagle ni z tego ni z owego zachciało im się podboju ludzkości. Stało się to głównie za sprawą tego, iż ich przywódca – ogromny smok zwany Arcydemonem wezwał ich do powstania i zalania świata plagą. Aby uchronić się przed spoilerami i ewentualnym zepsuciu komuś zabawy powiem tylko, że to nam przypadnie wbicie miecza w ogromny kark demona.

No dobrze, dobrze, ale jak tego dokonać? W pojedynkę? Nie, to niewykonalne. W pojedynkę co, najwyżej możemy obciąć paznokcie u nóg Arcydemonowi.

Do pomocy możemy skompletować sobie czteroosobową drużynę, a jej członków mamy możliwość zmienić w określonych momentach rozgrywki. I tak, wędrówkę z nami może rozpocząć emanująca seksapilem czarodziejka Morrigan, czy wielki wojownik Sten (przemawiający głosem Piotra Fronczewskiego), czy królewski bękart – Alister. Niezależnie od tego, przed naszą drużyną stoi nie lada wyzwanie, któremu trudno będzie sprostać.

Skoro już o poziomie trudności mowa, ten bowiem w Dragon Age jest bardzo wysoki. „Normalny” to odpowiednik „wysokiego” w innych grach, a „niedzielny gracz” jak najbardziej na tym trybie sobie nie poradzi. Nawet na najniższym poziomie trudności walki są wymagające i każdy krok musimy przemyśleć, aby podejść przeciwnika z odpowiedniej strony.

Skoro o walce mowa, jak na cRPG od BioWare przystało jest wymagająca i skomplikowana. Twórcy oddali nam do dyspozycji, w wersji na komputery osobiste aktywną pauzę, a konsolowej – znane z np. Mass Effect – okrągłe menu. Czy to się sprawdza w praktyce? Trudno powiedzieć. Dla jednych jest do wygodne rozwiązanie, dla innych nie. Mnie osobiście okrągłe menu przypadło do gustu. W szybki i prosty sposób mamy możliwość odnaleźć większość potrzebnych przedmiotów / skilli czy taktyk. W wersji na PC takowym przypisujemy skróty klawiszowe.

W grze twórcy oddali nam również możliwość wpływu na fabułę poprzez podjęcie określonych wyborów. Tak na przykład możemy decydować o czyjejś śmierci bądź uniewinnieniu, czy brać czynny udział w dyskusji między postaciami i wpływać na ich decyzję (poprzez wysoko rozwiniętą umiejętność perswazji). Niestety często zdarzają się sytuacje, że niezależnie od wypowiedzianej przez nas kwestii, zachowanie danego NPC będzie takie samo.Cóż, nie można mieć wszystkiego.

Podczas gry w Dragon Age bardzo przeszkadzała mi jedna rzecz. Mianowicie brak dubbingu głównego bohatera. Taki zabieg uczynił główną postać bezpłciową, powierzchowną i mało charyzmatyczną. Gdyby nasz bohater przemawiał do nas, gra dużo by na tym zyskała.

Jednak brak dubbingu to nie jedyna wada tej produkcji. Jedni uważają grafikę Dragon Age za dobrą, inni za złą. Trudno jednoznacznie stwierdzić jaka ona jest. Ze strony artystycznej prezentuje się wcale dobrze, a ze strony technicznej jest już gorzej, nawet jeśli chodzi o gry RPG. Ponadto niektórzy gracze wysoki poziom trudności poczytują za wadę, a wielokrotne próby pokonania, któregoś bossa irytują. Jednak to wszystko to kwestia indywidualna. Mnie osobiście Dragon Age bardzo przypadł do gustu.

Reasumując, Dragon Age: Origins jest grą pod jednym względem bardzo dobrą, a pod innym pozostawiającą wiele do życzenia. Największą bolączką DA jest hype jaki wytworzył BioWare. Tytuł jest naprawdę solidnym RPG, jednak nie jest pod żadnym względem innowacyjny. Twórcy zaszkodzili Dragon Age, nie spełniając zapowiedzianych obietnic. Może Ferelden nie jest unikalny i odkrywczy, jednak jest bardzo, ale to bardzo epicki. Wciągająca opowieść powracająca do starego, dobrego kanonu fantasy i to również na konsoli! Chociażby z tego powodu warto zatopić się w świat Dragon Age: Origins.

Ocena: 9- / 10

Plusy:
  • fabuła!
  • moralne wybory
  • grafika (PC)
  • ciekawy system walki i rozwoju postaci
  • Muzyka
Minusy:
  • grafika (konsole)
  • niewygórowany poziom trudności
  • częste bugi
  • brak dubbingu głównej postaci
Piotr „Dulak” Dulski

6 Responses to “Recenzja – Dragon Age: Origins”

  1. Bratek pisze:

    Dragon Age – jakoś ta gra mnie nie interesowała i na pewno go nie kupię. Z recenzji wnioskuje, że początek fabuły prezentuje się standardowo. Słyszałem różne rzeczy na temat poziomu trudności DA:O, podobno konsolowa wersja jest o wiele łatwiejsza od tej PeCetowej. Co do hype’u to Dragon Age nie podskoczy do MW 2 (większość serwisów wystawiła oceną powyżej 9 punktów na 10 – za co? Za skrypty? Za idiotyczną fabułę?).

  2. Cedrik pisze:

    A mi się DA nie podoba. Sam nie wiem, czemu. Może, wielce prawdopodobne, że przez ustawienie kamery…

  3. Dulak pisze:

    Wiecie, jak grałem w wersję na PS3

  4. Ezio pisze:

    Niie, ja wolę gothica, a co do Dulski.eu – walnij jakiegoś laya, i będzie spox:P

  5. Burczyn pisze:

    Świetna recenzja. Błędów się nie dopatrzyłem. :) Wszystko jest czysto i zrozumiale napisane! Więcej takich tekstów proszę, Sir. To nie wazelina.

    A co do samego Dragon Age… swego czasu byłem strasznie najarany na tę grę. Jednak wszystko odmieniło się, gdy przypomniałem sobie o tym, że nie mogłem dobrze bawić się przy grach takich jak Baldurs Gate czy Icewind Dale. Nudziłem się, nie wiem czemu – może za młody jestem i przez swoją „młodzieńczą” ikrę lubie grać tylko w action RPG?

  6. Dulak pisze:

    Dziękuję za słowo uznania :) miło mi

Leave a Reply