Everything and Anything

// Kwiecień 17th, 2010 // O wszystkim i o niczym

Przez pryzmat niedawnych, tragicznych wydarzeń mój blog po tygodniowym zatrzymaniu budzi się do życia. Piszę tu m.in. o rozrywce, czy często krytykuję kogoś lub coś. A wydarzenia pamiętnej soboty ani rozrywkowe nie były, a tym bardziej krytykować ich nie należy, bo o zmarłych albo mówi się dobrze, albo wcale.  Dlatego też dopiero dzisiaj słów kilka rzeknę. A rzeknę o tym, co się u mnie ostatnio dzieje.

Za dokładnie 9 dni przyjdzie mi wdziać garniak, wziąć w spotniałe od stresu dłonie czarne pióro i ruszyć na uginających się kolanach do szkoły. Za dokładnie 9 dni pisać będę pierwszy ważny egzamin w moim życiu – egzamin do liceum.

Jestem humanistą. Milion zainteresować i wiedza w każdej dziedzinie, choć nie tak głęboka. Z próbnych egzaminów humanistycznych moje wyniki oscylowały w granicach 43 – 46 / 50 pkt., więc myślę że na właściwym nie będzie gorzej. Natomiast gorzej sytuacja przedstawia się z przedmiotami ścisłymi. Matematyka (choć „można na nią liczyć”) nigdy nie była moją mocną stroną , a chemia to zło konieczne. Geografia i biologia to nie problem, a fizykę nawet lubię. Spodziewam się wyniku w okolicach 25 – 35 pkt., bo wyżej na pewno nie będzie. Język również nie stanowi problemu. 40 – 45 pkt. gwarantowane. I chociaż straszą mnie tym egzaminem od 3 lat, ja jakoś nadal utrzymuję, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Będzie dobrze :)

Ponadto liczyłem swoje wyniki łącznie z punktami za świadectwo. Na obecną chwilę mam 165 / 200 pkt. W gimnazjum pojęcie ‘zakuwanie’ nie istnieje. I ci, którzy ledwo utrzymują oceny na poziomie 2- 3, niech porządnie się zastanowią nad sobą. Ja, nie spędzając więcej jak godzinę dziennie nad książkami w domu mam wyniki, o których wielu mogło by pomarzyć. Gdybym wziął się do pracy, spokojnie moja średnia z ok. 4.6 skoczyła by do okolic 4.9. I w cale nie jestem ‘samochwała’, gdyż nauka w gimnazjum wcale nie jest trudna.

Wybrałem ponadto swoją następną szkołę. Przy wyborze należy kierować się trzema stopniami. Pierwszy – szkoła marzeń. Drugi – szkoła spełniająca wymagania. Trzeci – szkoła, do której w razie czego można iść. Tak też w moim przypadku na pierwszym stopniu ląduje liceum im. Emilii Plater w Białej Podlaskiej (próg przyjęcia ok. 170 pkt.), na drugim LO im. Kraszewskiego w Białej Podl. (próg ok. 150 – 170 pkt.), natomiast na trzecim LO im. Sikorskiego w Międzyrzecu Podl. (próg ok. 100 – 120 pkt.). Problem w tym, że gdybym dostał się do jednej z dwóch wymienionych jako pierwsze szkół, skazywał bym się na 3 lata dojeżdżania do szkoły i z powrotem w sąsiednim mieście. Jest to ok. 30 min siedzenia w autobusie w jedną stronę.  Podobno w  ”Platerce” na prawdę trzeba się uczyć, a wręcz zakuwać. Takie przynajmniej mają opinie licealiści. Jednakowoż taka szkoła otwiera wiele drzwi do dalszej edukacji. Niezależnie od tego do jakiej szkoły w ostateczności trafię, klasę wybiorę z przedmiotami rozszerzonymi stricte pod studia socjologiczne, czy dziennikarskie.

Z całkiem innej beczki to wróciłem do World of Warcrafta. Gra się wspaniale, a każdą wolną chwilę od tygodnia spędzam przy nim. I jak na razie jest mi z tym dobrze ;)

Reasumując, zbliżają się trudne i bardzo stresujące chwile. Nie pozostaje Wam nic innego jak życzyć mi powodzenia :)

Trzymajcie się i do napisania.

28 Responses to “Everything and Anything”

  1. Kradziej pisze:

    „W gimnazjum pojęcie ‘zakuwanie’ nie istnieje. I ci, którzy ledwo utrzymują oceny na poziomie 2- 3, niech porządnie się zastanowią nad sobą. ” Mógłbyś wytłumaczyć?

  2. edsonpele pisze:

    Kurwa! Toż to już niecałe dwa tygodnie zostały! Trza by było się zacząć uczyć… Niedługo.
    Jestem ścisłowcem, mam analityczny umysł. Z próbnej matmy miałem tylko 40/45, a teraz liczę na maksa (najbardziej boję się biologii, najmniej matmy i fizy). Humanistyczny mam w dupie, bo gardzę przedmiotami humanistycznymi, ale o dziwo z próbnego miałem 49/50. Angielski to łatwizna.
    Jasne, że nauka w gimnazjum nie jest trudna. Sam nie uczę się nawet 5 minut dziennie, a idzie mi wspaniale. Gdybym zaczął zakuwać to średnia z 5,5 pewnie jeszcze by skoczyła. Sam punktów jeszcze nie liczyłem, ale zakładając prawie setkę na egzaminach + 10 za pasek + co najmniej 54 z ocen z przedmiotów + jakieś tam osiągnięcia w konkursach to wyjdzie mi jakieś… 160-170. Chyba. Więc nie jest źle, chociaż ambicje mam spore – złożyłem podanie do I LO w Białymstoku jako pole posisition.
    Chociaż teraz aby napisać egzamin dobrze, chociaż jeszcze się nie uczyłem. Wierzę, że Bóg to załatwi za mnie i zamiast nauki czytam sobie Biblię. Wiara czyni cuda, więc nie martwię się o dobra doczesne. Hosanna!

  3. Jackaloppe pisze:

    Wytłumacz mi, jak możesz mieć 165 pkt na 200? Jeśli miałbyś z testów 80 pkt. (45 + 35) i 4 szóstki, które dają łącznie 80 pkt., no i – powiedzmy – czerwony pasek (na który łapiesz się od 4.8), to miałbyś w sumie 164. Więc jak na chwilę obecną może Ci wychodzić 165? :o

  4. Burczyn pisze:

    Poniżaj innych dalej, a sam ciągle, niby nie celowo, wywyższaj się ponad inne strefy ludzi i pierdol, jacy oni wszyscy są, i że muszę się nad sobą zastanawiać.
    Powodzenia.

  5. Dulak pisze:

    @ Kradziej

    Uważam, że nauka w gimnazjum nie jest strasznie wymagająca. Wystarczy słuchać na lekcjach, notować co nieco i przeczytać tematy na kolejne lekcje i można być spokojnym o swoje wyniki w nauce. A ci, którzy sobie to olewają lub myślą, że 2 tygodnie przed końcem roku poprawią wszystko (takie przypadki wbrew pozorom zdarzają się prawie rokrocznie) to się może wreszcie pomylą.

    @Jacko

    Za 6 jest 20 pkt., za 5 – 15, za 4 – 10, za 3 – 8 pkt. Obowiązkowo bierze się pod uwagę polski, matmę i angielski, a dodatkowo przedmioty, które będą rozszerzone w Twojej klasie. Tak też w moim przypadku będzie to historia i wos. Z polskiego mam 5, z matmy 3, z histori, wosu i angielskiego również piątka. Gdy do tego wszystkiego dodamy punkty za egzamin (max. 150, bo 3×50 pkt.) wychodzi 165. Max punktów za wszystko to łącznie 200.

    @Burczyn

    Po pierwsze – nie przeklinaj, proszę. Po drugie nie poniżam innych, ale wydaje mi się idiotyzmem i szkodzeniem samemu sobie jest olewanie nauki, która jak już mówiłem w gimnazjum nie jest straszliwie trudna. Chcieć, znaczy móc.

    Pozdrawiam

  6. Jackaloppe pisze:

    Primo, bierze się pod uwagę 4 przedmioty (więc max za oceny to 80), secundo, z testów nie bierze się pod uwagę angielskiego (max 100 pkt), tertio – owszem, w sumie jest 200, w tym za egzaminy 100 i oceny z paskami, dodatkowymi osiągnięciami 100.

    Aha, za 6 jest 20 pkt, za 5 – 18, 4 – 15, 3 – 8, 2 -4.

    Tak jest na Lubelszczyźnie, więc się łapiesz, nie?

  7. Łukasz pisze:

    Jacko: Za wzorowe jest bodajże 5 pkt też. Więc może mu wyjść z 165. ;)

  8. Jackaloppe pisze:

    @Łukasz

    Z tego co wiem to na Lubelszczyźnie nie ma punktów za zachowanie w tym roku.

    Tak btw – wszędzie zasady rekrutacji są takie same, czy się różnią w różnych województwach?

  9. Adam pisze:

    Gubisz się w wyliczeniach – zgodnie z Twoim tokiem rozumowania, jeśli punkty dostaje się za 5 przedmiotów – 3 podstawowe, tj. polski, matma i angielski a także za 2 rozszerzone, to z samych przedmiotów możesz dostać 100 pkt. Skoro z egzamów można mieć 150 pkt, to łącznie wychodzi 250 pkt. Tyle tylko, że egzamin z angielskiego się nie liczy (więc nie pojmuje sensu jego pisania…).
    .
    Co do nauki w gimnazjum – słuchanie i notowanie nie wystarcza. To przede wszystkim nauka we własnym zakresie. Swoją drogą, tez uważam, że nie trzeba się wiele uczyć, ale to spostrzeżenie można wysnuć dopiero po 3 latach nauki. Na danym etapie zawsze jest trudno, dopiero z biegiem czasu i rozwoju dostrzega się to, że jest to proste.
    .
    Tak w ogóle, to skąd taka nagła zmiana planów odnośnie szkoły?

  10. Adam pisze:

    @Łukasz
    Zachowanie wzorowe w szkole do której chodzę ja oraz Dulak jest wręcz niemożliwe. Musiałbyś non stop robić gazetki i startować w konkursach. To są zalety systemu punktowego oceny z zachowania. Ktoś może zachowywać się przyzwoicie, nic nie przeszkadzać, a dostanie tylko dobre.

  11. Adam pisze:

    Przejrzałem sobie teraz rekrutację do Platerki – ich wymagania są chyba nieco przesadzone. Oceny dostajesz nieco inaczej – 20 pkt jest za 6, 15 pkt za 5, 10 pkt za 4 i dodatkowe 4 pkt za pasek. Konkursów nie liczę, ale też coś można zgarnąć. Jak dostaniesz z obu egzamów 45, to łącznie masz 90, do tego miej cztery 5 na świadectwie (uwzględniają tylko 4 oceny – polski, matma, angielski i jeden z przedmiotów rozszerzenia), to jest 60 pkt za piątki. 90 + 60 = 150 pkt. Nie wiem kto tam chodzi.

  12. edsonpele pisze:

    @jacko
    Są nieznaczne różnice, np. w woj. podlaskim maksymalnie za oceny można dostać 60 pkt. a nie 80.

  13. Dulak pisze:

    @Adam
    „Nie wiem kto tam chodzi.” Najlepsi :)
    Co do pytania, o zmianę horyzontów, to odpiszę gdzieś na pw, albo w szkole pogadamy.

  14. Divi pisze:

    Ej! Ja w gimnazum jechałem prawie na samych dwójach, więc proszę mnie nie obrażać.

  15. Jackaloppe pisze:

    @Divi

    Nie martw się, są różne poziomy szkół i różne wyniki. Ja bez uczenia jechałbym pewnie na trójach, bo taki poziom, ale ta godzinka dziennie przy książce (jakiejkolwiek, niekoniecznie podręczniku :D) daje mi tę cholerną średnią powyżej 5, która nawet mi radochy nie sprawia.

    @Dulak

    Czekam, czekam na więcej odpowiedzi, bo Twoja „riposta” na jedno zdanie nikogo nie zadowala.

  16. Kathrine pisze:

    Każdy trzęsie tyłkiem przed egzaminem gimnazjalnym. Nie uczyłam się, nie powtarzałam materiału. Humanistyczny 47pkt, angielski 48pkt, mat-fiz 19pkt. Dostałam się do planowanego liceum, wszystko jest cacy. Mam swój pogląd na naukę i w moim przypadku cyfry w dzienniku satysfakcji mi nie dają. Dostosowuję się do zainteresowań i tego, co chcę robić w przyszłości. Resztę zdaję byle zdać. Nie mam zamiaru brać udziału w wyścigu w pogoni za chorymi ambicjami nauczycieli i społeczeństwa, którzy stawiają poprzeczkę coraz wyżej.

  17. klimek pisze:

    Ahahahahaha. Socjologia. Suah suah suah. W mojej rodzinie jest 4 socjologów i każdy NIE robi w tym do czego się uczył. Tak czy inaczej bardzo dobry kierunek do zarządania na kasach lub wykładania chemi. W biedronce.

  18. Dulak pisze:

    To co, te 4 osoby pracują w biedrze :P?

  19. Cedrik pisze:

    Powodzenia :)

    Ano, egzamin nie jest taki trudny… nie masz jeszcze wielkiego klucza. Ale poczekaj na maturę… brrr.

  20. Divi pisze:

    Apropo egzaminu gimnazjalnego, to zawsze jest tak, że próbny jest trudniejszy niż prawidłowy. Przynajmniej ja miałem takie wrażenie.

  21. Noristias pisze:

    Ja tam póki co mam spokój, chociaż podobno czas do egzaminu bardzo szybko zlatuje. A dobra tam :) Oby udało ci się dostać do wymarzonego liceum/technikum i powodzenia życzę ;)

  22. Kradziej pisze:

    Tak to jest jak człowiek napisze coś pod jakimś wpisem i potem nie subskrybuje komentarzy do niego, odpisuję ponad tydzien później =_=

    @Dulak
    Wiesz, różne szkoły są. Ty „nie spędzasz w domu na granie więcej niż godzinę dziennie” i masz 4,6. Ba, jakbyś troszkę się przyłożył, to spokojnie miałbyś 4,9. Jackaloppe pisze, że ma ponad 5 i uczy się tak mało jak ty. No to fajnie chłopaki, ale np. w mojej klasie bodajże nikt przez trzy lata edukacji nie miał średniej wyższej niż pięć, a do szkoły chodzę dobrej i paru ludzi naprawdę srogo się uczy.
    Poza tym, człowieku, w kwestii szkoły hipokryzja wylewa się z ciebie srogo. Niby tu tam, nie trzeba się wiele uczyc, ple ple, srelerele, ale, ekhem „kujesz, aż Ci z łba dymi” i „wysiada Ci mózg, nie umiesz dodać 2+2″. No proszę.
    W ogóle, skoro wszyscy jesteście tacy świetni, a nauka w gimnazjum to pryszcz, to po kiego drąga zakuwacie przed egzaminem gimnazjalnym? Matrox powtarza lektury, material z klasy pierwszej, drugiej, trzeciej, WHOAH! Ty rozwiązujesz CZTERY testy dziennie. No i stres JAK CHOLERA.
    Co to jest? Ja uczniem najgenialniejszym nie jestem, ale w drodz en egzamin byłem wyluzowany jak rzadko. Na egzaminie też. I miesiac wcześniej również. W domu zrobiłem z 3 testy, w październiku, bo mi rodzice kazali. A potem przestałem, bo nic mi to nie dawało. Nic nie powtarzałem, lektur sobie nie przypominałem (o sił nadprzyrodzone uchrońcie, po kiego?!). Dzisiejszy teścik napisałem z paluszkiem w pupci, zagieło mnie tylko jedno zadanie z wosu – zwyczajnie nie pamiętałem tych informacji.
    Ah, no i ostatnia rzecz – jesli ta edukacja to taki pikuś, to czemu nie postąpić jak ja (a.k.a. geniusz języka angielskiego, hihi) i nie zostać laureatem kuratoryjnego konkursu z czegoś? Frykasowy wstęp do liceum, wieczna chwała i życie pośmiertne w Valhalli gwarantowane.

  23. Jackaloppe pisze:

    @Kradziej
    Luzik, bracie. :)
    Nauka nie jest niezbędną w życiu rzeczą. Ja czytam książki z dziedzin, które mnie interesują. Ale i tak wolę beletrystykę i to przy niej siedzę najwięcej. Bo nie chcę się przegrzewać. Nie zmienia to faktu, że kiedy trzeba to siedzę i ze 3h przy nauce. Cieszę się, że Ty też patrzysz na naukę jak my wszyscy i gratuluję wygranej olimpiady, do której w sumie sam przystępowałem i językowo źle nie wypadłem, ale zostałem – szczerze przyznaję – zaskoczony kulturówką, która mnie, krótką mówiąc, zagięła. A wiązałem z nią sporo planów. Jak widać, przedwcześnie.

  24. Kradziej pisze:

    @Jack
    Ależ stary, moje podejście do nauki wiele się od waszego nie różni – do edukacji mam wiele wątów i staram się „lenić z głową”, jak to mi ktoś kiedys mądrze powiedział. Tylko ciekawi mnie taki Dulak, który raz pieprzy, że edukacja w gimnazjum to pikuś, a potem, że ciśnie do EGZAMINÓW GIMNAZJALNYCH już milionową godzinę.
    A do konkursu uczyłem się godzinę, żeby zaspokoić sumienie. Połową świadomości i tak byłem w Mass Effectcie.

  25. queertIN pisze:

    A co, liczą u was punkty za egzamin językowy, bo mi się wydaje, że dopiero za dwa lata będzie :)

    Też pomyliłeś tekst I z IV ?

  26. Dulak pisze:

    Oczywiście, że nie :P

  27. Jackaloppe pisze:

    Nie odpowiadając na nasze komentarze, utwierdziłeś mnie w moim przekonaniu co do Ciebie.

Leave a Reply