„Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” – Recenzja
// Czerwiec 25th, 2010 // Literatura
„Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” to pierwsza część bestsellerowej trylogii „Milenium” szwedzkiego pisarza Stiega Larssona, sprzedana już w ponad 5 milionach egzemplarzy.
Gdy pierwszy raz wziąłem do ręki jego powieść, pierwsze co mnie zaskoczyło to tytuł. Wydał mi się dziwny i nie do końca byłem pewny, czy książka przypadnie mi do gustu. Jednak teraz, już po skończonej lekturze, z całą pewnością mogę stwierdzić, że „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” to pozycja obowiązkowa dla każdego czytelnika lubiącego mocne wrażenia i braku możliwości oderwania się od książki z powodu wartkiej akcji, cały czas trzymającej w napięciu. Mam nadzieję, że uda mi się zachęcić ciebie, drogi Czytelniku do sięgnięcia po ten świetny kryminał.
Na wstępie, słów kilka należy rzec o samym autorze. Stieg Larsson to nieżyjący już szwedzki dziennikarz, który zajmował się prawicowym ekstremizmem i rasizmem. Autor powieści kryminalnych, dwukrotnie nagrodzony skandynawską nagrodą Szklanego Klucza. Urodzony 15 sierpnia 1954 na północy Szwecji w miejscowości Skelleftehamm. Zmarł 9 listopada 2004 w Sztokholmie.
Larsson nie miał łatwego dzieciństwa, pochodził z biednej rodziny. Jego rodzice będąc w trudnej sytuacji finansowej byli zmuszeni oddać go pod opiekę dziadka. Jego dziadek był zagorzałym antyfaszystą. Podczas II wojny światowej przebywał internowany w obozie w Storsien za swoje antynazistowskie opinie. Poglądy dziadka mocno wpłynęły na psychikę młodego Stiega. Po śmierci dziadka, w wieku dziewięciu lat Stieg wrócił pod opiekę rodziców. Na swoje dwunaste urodziny dostał maszynę do pisania, odkrył w sobie pasję do pisania. Jako osiemnastoletni młodzieniec, Stieg na jednym ze spotkań przeciw wojnie w Wietnamie poznał Evę Gabrielsson, która została jego życiową partnerką, z którą pozostał, aż do śmierci w 2004 roku. Sieg Larsson zmarł w skutek rozległego zawału mięśnia sercowego. Pozostawił po sobie oprócz wielu artykułów publicystycznych, trylogię „Milenium”, która została opublikowana po jego śmierci. Książka doczekała się ekranizacji.
„Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” opowiada historię szwedzkiego dziennikarza Mikaela Blomkvista. Mikael to dziennikarz finansowy i wydawca niezależnego magazynu Millenium.
Pewnego razu, gdy Mikael wybrał się na jacht ze swoją wieloletnią kochanką Eriką Berger, spotkał swojego starego przyjaciela, jeszcze z czasów ławy szkolnej. Po zbyt wielu kolejkach, ów przyjaciel, również jak Blomkvist zajmujący się światem finansjery opowiedział historię pewnego szwedzkiego milionera. Wyznał również, że dorobił się on fortuny handlując nielegalnie, parając się nieczystym interesem. Jednak zanim to wszystko wyjawił, zażądał od Mikaela obietnicy, że informacje które usłyszy pochodzą od anonimowego źródła. Jak się później okazało, była to decyzja brzemienna w skutkach. Uzyskawszy obietnicę, wyjawił całą prawdę o potentacie giełdowym. Mikaela tak zaintrygowała ta historia, że postanowił dociec prawdy i przedstawić ją opinii publicznej. Postawił sobie za punkt honoru wyjawienie na światło dzienne całej prawdy. Jednak w skutek niewystarczających dowodów, został skazany za zniesławienie milionera Hansa – Erika Wennerstroma na trzy miesiące więzienia i 150 tysięcy koron grzywny.
W momencie głębokiego kryzysu moralnego kontakt z Mikaelem nawiązuje Henrik Vanger, potentat ogromnego koncernu przemysłowego. Prosi go o podjęcie się pewnego nietypowego zlecenia.
Pewnego wrześniowego dnia w 1966 roku, szesnastoletnia Harriet Vanger znika jak kamfora. Przez prawie czterdzieści lat prowadzenia bezskutecznego dochodzenia zagadka pozostaje nierozwiązana. Dla Herika, prawie osiemdziesięcioletniego przemysłowca, Harriet była jak córka, była jego oczkiem w głowie. Przez tyle lat dochodzenie w sprawie Harriet stało się prawdziwą pasją Henrika i cierniem, który nie pozwał cieszyć się życiem. Starzec czując zbliżający się kres jego życia postanawia, że nie spocznie dopóki nie rozwiąże zagadki zniknięcia Harriet.
W tym celu nakłania pogrążonego w depresji Mikaela, który desperacko szuka pomocy i wystarczających argumentów, aby pogrążyć Wennerstroma i odzyskać dobre imię. Henrik prosi go, aby porzucił na rok Sztokholm i pod pozorem napisania kroniki rodu Vangerów udał się do siedziby klanu w miejscowości Hedeby,by tam jeszcze raz „przekopać” się przez cały materiał śledztwa w sprawie Harriet. Blomkvist początkowo jest sceptycznie nastawiony do całego zlecenia. Mówi, że skoro przez prawie czterdzieści lat nie udało się rozwiązać zagadki zniknięcia Harriet, to jak jemu ma się powieść? Jednak w zamian za wykonanie pracy, Henrik obiecuje gwóźdź do trumny Wennerstroma i bardzo wysokie honorarium. Mikael zgadza się.
Po pewnym czasie dołącza do niego młoda ekscentryczna hakerka komputerowa światowej klasy – Lisabeth Salander. Wspólnie, choć nie zawsze ramię w ramię, biorą pod lupę przeszłość klanu Vangerów i znajdują prawdę o wiele bardziej mroczną i krwawą niż ta, którą spodziewali się odnaleźć…
Aby nie ujawniać nic ponadto z fascynującej fabuły książki Larssona, dodam tylko, że powieść pełna jest zaskakujących wydarzeń, nieoczekiwanych zwrotów akcji i ciągłego napięcia, które nie pozwala oderwać się od lektury ani na chwilę, aż do ostatniej strony.
Pod względem artystycznym styl Larssona to małe mistrzostwo świata. Autor udowadnia, że ma niezwykle rozległą wiedzę, sprawiając, że historia jego powieści staje się bardzo wiarygodna. Pisarz ma fantastyczną zdolność jednoczesnego prowadzenia wielu skomplikowanych wątków, które błyskotliwie wiąże ze sobą w jedną, spójną całość.
Reasumując, „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” to moim zdaniem wybitny kryminał, który powinien przeczytać, nie tylko fan książek sensacyjnych, ale po prostu każdy miłośnik dobrej literatury. Gorąco polecam.









Książki nie czytałem bo… tak, widziałem film, który może nie odniósł jakiegoś wielkiego sukcesu to mi się całkiem podobał i polecam.
Ciężko polecić książkę nie zdradzając fabuły i jednocześnie coś konkretnego o niej powiedzieć, no nie? Lubię Ludluma i Browna, więc to są moje klimaty. Mnie zachęciłeś.
Już czytając tą recenzję nie mogłem się oderwać. Jak dorwę książkę w bibliotece, to chętnie przezczytam. W końcu wakacje mamy. ;)
Ja jestem w połowie trzeciej części i powiem Wam, że im dalej tym lepiej. Kurde, tak ta historia wciąga że czytem w każdej wolnej chwili. Jest tak fascynująca, że chyba nie wytrzymam do ostatniej strony trzeciej części. Naprawdę polecam, bezwzględnie każdemu.
@Dulak – tylko pamiętaj, że człowiek musi czasem spać. ;)
Z rzadka może i tak. Dla tej głupiej czynności nie poświęcam więcej niż 6 godzin dziennie :) Szkoda czasu na spadnie. Naukowo udowodnione, że przesypiamy około 40% czasu swojego życia. Ileż tracimy..
P.S. Zaktualizowałem blogroll, który był już lekko zamierzchły. Kilka linków doszło, kilka wyleciało. Doszedł m.in. Blog Burczyna, Noristiasa i Joorga
@Dulak – witaj w klubie :D Też nie jestem zwolennikiem spania. Wolę sobie wziąć do ręki książkę lub PSP i czytać/grać pół, albo nawet całą noc :>
A co do książki: przeczytam na pewno. Obiecuję Ci to :P
Błąd. Ty nie MASZ przeczytać tylko pierwszej części. MUSISZ przeczytać wszystkie trzy :). Ostatnia moim zdaniem najlepsza. Totalny hardcore i czysta nirvana dla fana pięknej literatury.
Zacznę od zmiany tematu :) ” Zaktualizowałem blogroll, który był już lekko zamierzchły. Kilka linków doszło, kilka wyleciało. Doszedł m.in. Blog Burczyna, Noristiasa i Joorga” – coś tego nie widać, a przynajmniej mnie :) A z resztą It doesn’t matter ;) Co do książki to muszę przyznać, że mnie mocno zachęciłeś – jutro będę w centrum, więc akurat pasuje, żeby sobie kupić. Ostatnio w ogóle nie miałem co czytać, aż się trochę za tym stęskniłem ^^
…urwał. Zmiany się nie zapisały >.<
Wordpress <3
Edit: Już poprawione.
@Dulak z mojego bloga :)
Tamta zmiana thema była tylko chwilowa – tak sobie kliknąłem aktywuj przy „mistiku” i mi zasilanie wysiadło ;) Ja to mam szczęście normalnie…
Kącik kłamstw i wazeliny.
FUCK YEA! :)
^ Oczywiście, że się nabijam. ;)
Poczułem się zaintrygowany. W ogóle… sorry, że to tak z tą Enklawą wyszło. Napisz coś o fantastyce, na pewno przyjmą, bo piszesz nie tak źle :)