On melancholy day
// Czerwiec 20th, 2010 // Muzyka
Nie wiem czemu, ale prawie zawsze w sobotnie i niedzielne poranki nachodzi mnie melancholijny nastrój. A jeżeli na dodatek za oknem deszczowo, wręcz pewne jest, że kolejne dwie godziny spędzę na słuchaniu nastrojowej muzyki i rozmyślaniu. Wbrew pozorom nie jest to nudne zajęcie. Poukładanie myśli, często tak bardzo pomaga, jak pomagać może tylko… modlitwa? O ile wierzy się w Boga, rzecz jasna.
Przejdę jednak do meritum sprawy. Otóż właśnie w takie dni, gdy człowiek nie ma ochoty na słuchanie ani specyficznego AC/DC, czy Linkin Parku idealne są takie piosenki jak ta, o której dzisiaj będę mówił. Mianowicie o utworze T.Love – Bóg
„Bóg” to piosenka pochodząca z albumu „Prymityw” wydanego w 1994 roku. T.Love w tamtym okresie zaczął grać muzykę bardziej rockową, chociaż jak na mój gust w piosence można dosłuchać się odrobiny stylu reggae. W takie właśnie dni, takie właśnie piosenki są najlepsze. Stare, ale jare. I nie sprawdzą się tutaj słowa Kirabaxa:
Bo najprzyjemniej się słucha gówna, w którym śpiewają o kanapce z dżemem…
Utwór ma głębszy sens. Jaki? Tego powinniście doszukać się sami.






Dziś dorwałem się do muzyki, po… przerwie jednodniowej. Masakra, wczoraj nie mogłem wytrzymać! Autentycznie. ;) Także melancholijny nastrój mam prawie codziennie, hehe. A piosenkę słyszałem, dość fajna. Nie mam ochoty zagłębiać się w jej sens, bo… najzwyczajniej na świecie nie mam takiej potrzeby. :) Być może i przyjdzie na to czas.
BTW Kirabax sławny się robi, jak już go cytują, hehe. :D
Powiem szczerze: nie czuję tej piosenki. Może chodzi o to, że jestem za młody, albo że jestem za głupi (raczej to), ale najzwyczajniej w świecie jej nie czuję… Co rozumiem przez „nie czuję tego”? Chodzi mi oczywiście o tekst, ale ta melodia… Ona mnie troszeczkę… denerwuje. Może pochodzi to od tego, że nie lubię oldskulu, ale jak już mówiłem… Nie czuję tej piosenki…
Oj, znam ten stan, znam :)
Aczkolwiek ja wtedy słucham czegoś wolniejszego znacznie… cóż, ale to kwestia gustu :)
Ja w taki nastrój wpadam tylko w niedzielne wieczory i też zazwyczaj słucham muzyki. Ale nie takiej, za T Love nie przepadam ;]
Ja też nie, ale ta piosenka wyjątkowo wpadła mi w ucho. Koleżanka zanuciła i zapytałem co to, no tak się spodobało, że musiałem co nieco skrobnąć o tym :)
Często ta piosenka leci w Radiu Złote Przeboje – moja mama zawsze go w domu słucha, więc utwór jest mi dobrze znany. Ze dwa razy go nawet pod prysznicem sobie nuciłem :)
Miłe, aczkolwiek T.Love nigdy mnie nie wciągało.
Na melancholijne chwile mam w zanadrzu raczej wolniejsze kawałki. Klasyki takie.
Gdy dopada mnie melancholia w jakiejkolwiek postaci jak najszybciej szukam mocnego i szybkiego kawałka, żeby odgonić ten dziwny stan umysłu (?).
Ja tak się melancholijnie czuję tylko w niedzielne wieczory, kiedy mam coś do zrobienia do szkoły, a mi się nie chce tego robić. Wtedy słucham sobie czegoś spokojnego i relaksującego.