Archive for Pisane w afekcie

Z życia wzięte

// Maj 27th, 2010 // 14 Comments » // O wszystkim i o niczym, Pisane w afekcie

Od dawna nie pisałem. Tak, wiem to wszystko przez moje lenistwo. No prawie wszystko przez lenistwo. Bo w dużej mierze to zasługa World of Warcrafta i Battlefielda Bad Company 2 oraz masy rzeczy na głowie. A żyjąc według filozofii „co możesz zrobić dzisiaj – zrób jutro, a co musisz zrobić jutro, zrób pojutrze. W ten sposób będziesz miał dwa dni wolnego” robię jeden krok do przodu i dwa do tyłu. Pod różnymi względami. Ale co u mnie słychać? O tym w rozwinięciu.

(więcej…)

Debilizm

// Marzec 31st, 2010 // 46 Comments » // Pisane w afekcie


Pisane na ostrym podkurwieniu.

Muszę dać upust emocjom, bo mnie zaraz rozsadzi. Ale od początku.

Dzisiaj miałem test do bierzmowania. Wykułem cały materiał na tip-top. Przychodzi godzina egzaminu. Siedzimy w grupie około 100 osób w kościele. Ksiądz egz(ekutor)aminator zaczyna swój monolog. Aż wreszcie pyta kto się poprawiał ze wcześniejszych egzaminów. Wstaje kilku pętaków, zadaje im kilka pytań, oni nie umieją – siadać. Następnie pyta kto miał ocenę z religii bardzo dobrą. Wstaje z dziesięć osób, w tym ja. Zadaje kolejno kilka pytań. Oczywiście na wszystkie poprzednie pytania, potrafiłem odpowiedzieć poprawnie w 100%. Zaczyna nas pytać oczywiście z tego czego nie umiem – pacierza. Dochodzi do mnie kolejka, odpowiadam, że nie wiem. Pyta mnie o jakąś chędożoną koronkę do czegoś tam. Co ja się modlę, żebym to znał? Nie było w tej książeczce, którą mieliśmy znać, to nie wiedziałem. Potem następuje druga tura pytań. Mógłby mnie zapytać co sądzę o wyskalowaniu kalendarza Majów do 2012 roku i końcu świata, ale nie kurw* musiał mnie zapytać o jakieś cholerne 4 przykazanie kościelne. Kazał mi siąść z boku. Już miałem zamiar pieprznąć się w twarz z pytaniem „po co się wychylasz debilu?”. Mogłem siedzieć na dupie, ale nie! Zachciało mi się oceną pochwalić. A pies to trącał. Niech tylko nie zdam, to moja noga więcej w tym kościele nie stanie.

Jestem maksymalnie zirytowany, toteż wybaczcie możliwe błędy w tekście. Musiałem się wyżalić.

Moje helloworld!

// Marzec 4th, 2010 // 9 Comments » // Pisane w afekcie, System

Hej,

Dzisiaj będzie co nieco o moim blogu, a także o osobistym sukcesie jaki osiągnąłem.

Po pierwsze mój blog przeszedł zmianę tytułu – „świat okiem młodzieńca”, bardziej oddaje to, o czym tu piszę. W związku z tą pewną, małą metamorfozą, chciałbym Was – moich czytelników zapytać o zdanie. Czy podoba Wam się tu? Co chcielibyście czytać? Z natury jestem gadatliwy i zawsze mam wiele do powiedzenia, ale chętnie wyrażę opinię na temat, który Was obecnie nurtuje.

Dzisiaj miałem badania podsumowujące, mój trzytygodniowy turnus. Zakończył się pełnym sukcesem. Z opinii lekarzy wynika, że wiele zmieniło się na lepsze. Jakimś perpetuum mobile doktor, jeździła mi po plecach i z 2,40 przed turnusem, zmieniło mi się na 2 (stopnie, czy ki diabeł?), a to dobrze. Niewiele zostało do wyprostowania, a wg. prognoz, do października (wizyta kontrolna) wszystko powinno zakończyć się happy endem. Przynajmniej to mi wyszło.

Słodki smak sukcesu.

Pod spodem piosenka, która od razu rozbrzmiała w mojej świadomości, kiedy usłyszałem pozytywne wyniki :) (więcej…)

Krytycznie o sobie

// Luty 16th, 2010 // 5 Comments » // Pisane w afekcie

Wpis dedykuję pewnej osobie, którą uraziłem, za co serdecznie przepraszam.

Dobry wieczór

Czasami w życiu bywa tak, że nachodzi Cię refleksja. Refleksja na najróżniejsze tematy. I przyszedł w życiu taki czas, że refleksja dopadła i mnie.

Pewnie większość z Was wie, że odbywam teraz rehabilitację. Codziennie przebywam między setkami chorych dzieci, okaleczonych, niedorozwiniętych, chorych, zdyskwalifikowanych już na starcie. Dzieci, które w przyszłości być może nie osiągną sukcesu, przez kalectwo, które je dotknęło. Przebywając w takim towarzystwie ogarnia mnie z dnia na dzień coraz większe przygnębienie. Ja – nastolatek, z lekkim skrzywieniem, spowodowanym wzrostem, który jest cholerny cynikiem, który szydzi z każdego bez wyjątku, ja – uważający się za osobę z kamiennym sercem, kłamiący bez mrugnięcia okiem prosto w twarz, rozklejam się. I nic na to nie poradzę. Nie mówię, mam też sporo dobrych cech, ale nie dziś o tym. Dzisiaj będę sam po sobie jeździł. Nie oszczędzę suchej nitki na sobie. Mówi się, że należy umieć śmiać się z samego siebie. Zmienię to przysłowie – należy umieć patrzeć na sobie krytycznym okiem.

Rozklejam się i nic nie poradzę. Zamiast mieć zwyczajowo wszystkich gdzieś, zamiast ignorować wszystko na około zaczynam się zastanawiać. Każdy chce być wyjątkowy. Każdy chce być inny, czym się wyróżniać spośród tłumu. Ci ludzie, których codziennie przez 3 tygodnie będę widywał, oddaliby wszystko, żeby przez chociaż jeden dzień być normalnym. Normalnie móc wstać o własnych siłach i zrobić cokolwiek. Cieszcie się, że możecie wstać. Cieszcie się, że macie nogi. Bo nie wszyscy je posiadają…

W atmosferze totalnego przygnębienia, przechodzę do konkluzji – jestem dziwny. Swoje „rozklejanie się” przenoszę na innych. Zamiast zamknąć się i samemu sobie radzić, przenoszę swoje – mówiąc bardzo kolokwialnie – wkurwienie na bliskich. I tym samym zrażam do siebie ludzi. Czasami nieumyślnie, czasami po prostu przez „naburmuszoną minę”, ale jednak. I wiem, że zrzędzę jak stary kaznodzieja, ale trzeba się ogarnąć. Trochę zastanowić nad sobą. Ja się zastanowiłem i teraz wiem, co muszę zmienić.

„I’m no hero. Never was. Never will be.”

Słowo wyjaśnienia…

// Luty 11th, 2010 // 13 Comments » // Pisane w afekcie

Bo i ono się należy.

Ten tydzień to jest jakiś totalny hardcore. Pod wieloma względami. Po pierwsze masa nauki i podciąganie wszystkiego przed feriami, które zaczynają się lada dzień. Ponadto raczej średnio mi się układa ostatnio ze znajomymi, a to wszystko sprowadza się do tego, że od dwóch tygodni każdy dzień jest tym gorszym.

Planuję od kilku dni pisać felieton, jednak masa rzeczy na głowie skutecznie mi w tym przeszkadza. Mam nadzieję, że przed wyjazdem zdołam go jeszcze opublikować.

A właśnie – wyjazd.

Pewnie znakomita większość z Was nie wie o czym mówię. Otóż mam skrzywienie kręgosłupa. I od ubiegłego roku jeżdżę do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Na trzy tygodnie, w okolicach ferii. Tam mnie prostują przez trzy godziny dziennie. A potem mam wolne i korzystam z uroków Stolicy, W tym roku zabieram ze sobą konsolę i książki do powtórki do egzaminu gimnazjalnego. Mam nadzieję, że zdołam zrealizować postawione sobie cele.

Notka pisana w biegu, a felieton pojawi się może jutro lub w sobotę.

Trzymajcie się i trzymajcie za mnie kciuki.

EDIT: Dzisiaj wyjeżdżam. Trochę zapuścił mi się blog, ale jak się już trochę rozgoszczę to coś skrobnę. Stay Tunned

Ogłoszenia parafialne

// Luty 1st, 2010 // 10 Comments » // Kolekcja, O wszystkim i o niczym, Pisane w afekcie

Dobry wieczór

Po pierwsze chciałem wyjaśnić kilka rzeczy. Przede wszystkim sprawę gitary. Na prawdę wiele osób pomogło mi podjąć decyzję. Mówiąc  wiele mam na myśli około pięćdziesięciu. Rozpętałem poprzednim wpisem prawdziwą burzę dyskusji. Na prawdę mnie to cieszy. Pomogliście mi dokonać dobrego wyboru. Decyzja kupna gitary wbrew opiniom kilku osób nie byłą pochopną i nieprzemyślaną. Wręcz przeciwnie, rozpatrzyłem wszystkie „za” i „przeciw”.  Ponadto część z Was odradzała mi kupno przez internet. Jednak postąpiłem inaczej. Jednak również to, nie było nieprzemyślane. Jak to powiedział mój przyjaciel Adam – „skąd będziesz wiedział w sklepie muzycznym, że kupujesz akurat dobrą gitarę?” No właśnie – skąd?  Nie mam na razie o tym bladego pojęcia. Przecież kupuję gitarę do nauki – pierwszy schodek na ogromnej klatce schodowej wieżowca jakim jest nauka gry na tym instrumencie.  Gdy ogarnę niezbędną podstawę prawdopodobnie kupię wymarzonego elektryka (już w wyspecjalizowanym sklepie muzycznym). Jeśli okaże się, że nie mam talentu i „słuchu” nie stracę fortuny. Bo pomyślcie – wydałbym na gitarę elektryczną ponad 700 zł, a do tego trzeba doliczyć jeszcze cenę wzmacniacza. Wydałbym taką sumę, a możliwe okazało by się, że jednak nie mam do tego zdolności. Dlatego na razie poprzestanę na kilka miesięcy na gitarze akustycznej i „wybadam” sytuację. Tak czy inaczej życzcie mi powodzenia z nauką gry. Nowe hobby czas zacząć.

Myślę, że w najbliższy weekend wrzucę pierwsze zdjęcia, gdy instrument będzie już u mnie. Jeśli wyrazicie taką chęć, może i nagram jakąś skromną próbkę brzmienia.

Na koniec zapowiadam, że w najbliższym czasie opublikuję recenzję pewnej gry. Tekst wymaga jeszcze ostatnich szlifów. Jaka to gra? O tym dowiecie się już wkrótce.

Dobranoc

EDIT: gitara już wysłana. Jutro powinna być :D

Ready. Steady. Go!

// Styczeń 26th, 2010 // 15 Comments » // Pisane w afekcie, System


Witam wszystkich!

A więc stało się! Mój nowy blog stał się faktem. Dla osób, które spotykają mnie po raz pierwszy, krótkie wyjaśnienie. Nazywam się Piotr ‘Dulak’ Dulski. Z ‘zawodu’ uczeń 3 gimnazjum, który w tym roku pisze egzamin. Humanista o wielu zainteresowaniach, w których przodują gry wideo i literatura (w szczególności fantasy). Od dawna pisze – bo lubi i wiąże z tym swoją przyszłość, więc trenuje już dzisiaj. Co tu znajdziecie? Sporo recenzji, zapowiedzi, felietonów i wszelkiego rodzaju tekstów traktujących o grach. Ponadto sporo o muzyce i książkach, a na deser kilka smakołyków czy ciekawych informacji z tego co ostatnio u mnie słychać. Z racji tego, że tekstów na starym blogu (który znajdziecie pod tym adresem) jest bardzo dużo, skopiowałem tylko kilka ostatnich. Jeśli Cię one interesują zapraszam do archiwum wpisów. Czy coś jeszcze? Chyba na początek powiedziałem wszystko. Nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić Was do regularnego odwiedzania mojego bloga (w tym miejscu znacząco wskazuję na rss feed na górze).

Dobranoc i do napisania