Team Fortress 2 na Dzikim Zachodzie?
// Kwiecień 9th, 2010 // 6 Comments » // Gry
Lead and Gold: Gangs of the Wild West to gra akcji z kamerą TPP osadzona w realiach Dzikiego Zachodu, przeznaczona wyłącznie do potyczek w sieci. Trafi ona na PlayStation Store 22 kwietnia, a cena tego jakże zacnie zapowiadającego się shootera wyniesie 15 euro (ok. 60 zł). W dalszej części tekstu przybliżę cóż to za gra, na czym polega i czy warto na nią czekać.
Recenzja – Zen Pinball
// Kwiecień 7th, 2010 // No Comments » // Gry

Jeśli przejadło Ci się już sianie śmierci i pożogi Bogiem Wojny, doszczętnie przemoczyła Ulewa tudzież masz dosyć Złej Kompanii, warto chwilkę przystanąć i złapać oddech przy starych dobrych… flipperach! Mowa o Zen Pinball – arcade’owej produkcji na PlayStation 3. Która, jednym słowem, wymiata!
Odkryłem piękno gier arcade
// Kwiecień 5th, 2010 // 5 Comments » // Gry
W ostatnim tygodniu sporo się działo, w życiu prywatnym i nie tylko. Jednakowoż nawet w tak ciągłym biegu znalazłem dwie, czy trzy godzinki na ogranie dwóch arcade’owych produkcji, których właśnie stałem się posiadaczem. Mówię o High Velocity Bowling oraz Zen Pinball. Spróbuję w kilku słowach napisać, co to za gry i czy warto wysupłać na nie kilka złociszy.
Debilizm
// Marzec 31st, 2010 // 46 Comments » // Pisane w afekcie

Pisane na ostrym podkurwieniu.
Muszę dać upust emocjom, bo mnie zaraz rozsadzi. Ale od początku.
Dzisiaj miałem test do bierzmowania. Wykułem cały materiał na tip-top. Przychodzi godzina egzaminu. Siedzimy w grupie około 100 osób w kościele. Ksiądz egz(ekutor)aminator zaczyna swój monolog. Aż wreszcie pyta kto się poprawiał ze wcześniejszych egzaminów. Wstaje kilku pętaków, zadaje im kilka pytań, oni nie umieją – siadać. Następnie pyta kto miał ocenę z religii bardzo dobrą. Wstaje z dziesięć osób, w tym ja. Zadaje kolejno kilka pytań. Oczywiście na wszystkie poprzednie pytania, potrafiłem odpowiedzieć poprawnie w 100%. Zaczyna nas pytać oczywiście z tego czego nie umiem – pacierza. Dochodzi do mnie kolejka, odpowiadam, że nie wiem. Pyta mnie o jakąś chędożoną koronkę do czegoś tam. Co ja się modlę, żebym to znał? Nie było w tej książeczce, którą mieliśmy znać, to nie wiedziałem. Potem następuje druga tura pytań. Mógłby mnie zapytać co sądzę o wyskalowaniu kalendarza Majów do 2012 roku i końcu świata, ale nie kurw* musiał mnie zapytać o jakieś cholerne 4 przykazanie kościelne. Kazał mi siąść z boku. Już miałem zamiar pieprznąć się w twarz z pytaniem „po co się wychylasz debilu?”. Mogłem siedzieć na dupie, ale nie! Zachciało mi się oceną pochwalić. A pies to trącał. Niech tylko nie zdam, to moja noga więcej w tym kościele nie stanie.
Jestem maksymalnie zirytowany, toteż wybaczcie możliwe błędy w tekście. Musiałem się wyżalić.
Happiness is easy
// Marzec 25th, 2010 // 11 Comments » // O wszystkim i o niczym

6.30. Cholerny budzik zaczyna dzwonić, a moja ręka w panicznym geście próbuje go jakoś wyłączyć, bo dźwięk doprowadza mnie do stanu agonii. W końcu trafiam palcem w odpowiednie miejsce na ekranie i budzik ucicha. Wystawiam głowę znad pościeli, a moje pierwsze słowa tego dnia, to mniej więcej „nosz cholera”. Dzionek zapowiada się niemniej parszywie jak poprzedni. Wstałem. Podchodzę do okna, podciągam roletę i co widzę? Wiosnę ku* widzę! Na moim zblazowanym licu pojawia się uśmiech, a wszystko dookoła staje się jakby ładniejsze.
Ja i moje chamstwo #2 – Piękny eufemizm
// Marzec 22nd, 2010 // 26 Comments » // Felieton

Witam w drugim już odcinku mojego, jak się okazało, w miarę cyklicznego felietonu, gdzie niezmiennie krytykuję i krytykować będę. Dzisiaj na tapetę swoich rozważań biorę Kościół, a tekst piszę pod natchnieniem rekolekcji, które właśnie skończyłem. Miłej lektury.
Apple MD.
// Marzec 19th, 2010 // 18 Comments » // Filmy i Seriale

Leżąc sobie dzisiaj, błogo rozleniwiony na kanapie, oglądałem dwa ostatnie odcinki 6 sezonu House’a. Ten sezon, jest najnowszym. Leci co wtorek w Fox TV, w USA. W telewizji polskiej MOŻE zostanie wyemitowany pod koniec roku. No, ale do rzeczy.
Oglądając strasznie rzucało mi się w oczy pewne logo – firmy Apple. Tak chamskiego prezentowania – „patrzcie kto tu jest sponsorem!” jeszcze nie widziałem. Sekundowe klatki na logo widoczne na MacBook’u przy którym siedzi House, czy kadr kamery, który zawsze musi zahaczyć o ten środek monitora, gdzie umiejscowione jest logo. No, po prostu klapa. Ostatnie dwa odcinki to istna reklama Apple. Nie to, że mam coś do tej firmy. Wręcz przeciwnie. Uwielbiam ją i jej produkty, a w mojej osobistej klasyfikacji są lata świetlne przed Microsoftem, ale to lekka przesada. To jakbym miał grać w Modern Warfare 2 i biegając w jednej misji, która polega na dobiciu się do lokalu z fast foodem na przedmieściach - gdzie siedzą terroryści, musiałbym odbić McDonalda, albo Burger Kinga. Bez przesady panowie, bo serial chyba powinien zmienić nazwę z House MD. na Apple MD. Swego czasu House grał również na Xbox’ie i PSP Go!, ale to miało ewidentnie charakter nie-reklamowy, w przeciwieństwie do Apple.
Tak więc moje przesłanie na dziś – reklamy w serialach - paszoł won!






